|
Już od dłuższego czasu pełniąc funkcję Wiceprezydenta Pomorskiej Izby Przemysłowo . Handlowej staram się poruszać trudne sprawy, takie które bezpośrednio odnoszą się do prowadzących działalność gospodarczą, takie które przeszkadzają w codziennym funkcjonowaniu naszych firm. Problemy te były zawsze przedstawiane instytucjom państwowym, jako głos przedsiębiorczości. Stanowiły odpowiedź na taką a nie inną politykę państwa nie sprzyjającą prowadzeniu firm na przejrzystych i zdrowych warunkach.
Tym razem chciałbym poruszyć dwie sprawy. Pierwszą z nich jest kwestia związana z podatkiem VAT. Kwestie podatkowe, działalność instytucji podatkowych wielokrotnie już były tematami moich rozważań. Jest to temat jednak na tyle istotny dla życia przedsiębiorcy, iż mówiąc o działalności gospodarczej nie sposób pominąć tej sprawy.
Podatek VAT to jedna z wielu danin, jaką uiszczamy na rzecz państwa. Wrósł on w życie przedsiębiorcy i właściwie wszyscy .przyzwyczailiśmy się. do jego istnienia, obowiązku płacenia, chociaż w głębi każdy z przedsiębiorców po cichu narzeka na procedury odnoszące się do podatku VAT. Właśnie procedury dotyczące płatności VAT budzą wątpliwości. Obowiązek podatkowy dla podatku od towarów i usług powstaje w zasadzie już z momentem wystawienia faktury VAT. Prowadzący działalność gospodarczą wiedzą, iż wystawienia faktury VAT nijak się ma do otrzymania za taką fakturę płatności. Terminy płatności 30 . dniowe a nawet 90 . dniowe są dzisiaj na porządku dziennym. Zresztą terminy sobie a życie sobie. Opóźnienia w płatnościach stały się wręcz - jeżeli można użyć takiego określenia . praktyką, czy też zwyczajem handlowym. Naturalnie nie jest to zjawisko pożądane, aczkolwiek nikt nie zaprzeczy, iż jest to zjawisko powszechne. Widać zatem rozbieżność pomiędzy kwestią płatności za transakcję a płatnością podatku od tej transakcji. Podatnik płaci podatek za transakcję, za którą zapłaty jeszcze nie otrzymał. Tak są skonstruowane przepisy, a pytanie brzmi czy ta konstrukcja jest zasadna i uczciwa? Retoryka tego pytania dla każdego przedsiębiorcy jest oczywista. Jestem skłonny twierdzić, że taka regulacja sprawia, iż przedsiębiorcy stają się kredytodawcami Skarbu Państwa, co więcej jest to kredyt nieoprocentowany. Czas pomiędzy zapłatą podatku VAT a otrzymaniem płatności za daną fakturę to częstokroć okres, w którym decydują się losy naszych firm. Trzeba wydusić ostanie pieniądze na podatek, kiedy zapłata od kontrahenta jest jeszcze w dalekiej przyszłości. Można posunąć się dalej i stwierdzić, iż Skarb Państwa niejako przyczynia się do upadłości wielu małych i średnich firm, które nie dają rady pokryć kosztów prowadzonej działalności, w tym także obowiązków podatkowych. Jestem przekonany, iż w niejednym cywilizowanym kraju można byłoby pozwać Skarb Państwa przed sądem cywilnym, gdyż pomiędzy obowiązkiem podatkowym (nieracjonalnie skonstruowanym) a upadłością przedsiębiorcy dałoby się wyprowadzić związek przyczynowo . skutkowy. Myślę, że postulat rewizji regulacji odnoszącej się do obowiązku podatkowego w podatku od towarów i usług dojrzał do tego, aby go nagłośnić. Należałoby naświetlić decydentom, iż to dzięki nam . przedsiębiorcom państwo funkcjonuje. Jako argument za zmianami, można przytoczyć hipotetyczna sytuację, w której wszyscy przedsiębiorcy w geście solidarności zaprzestają płacenia podatku VAT. Nie wyobrażam sobie, co stałoby się z bieżącymi wydatkami państwa, z kondycją budżetu państwa. Wydaje się, iż włodarze naszego państwa nie są świadomi tego, iż to nie ich pro-przedsiębiorcza polityka (takiej nie było, nie ma i nie zanosi się aby nastąpiła w najbliższym czasie) daję państwu wpływy do budżetu, ale li tylko ciężka praca wielu z nas.
Druga ze spraw, którą chciałbym tutaj poruszyć, może na pierwszy rzut oka trochę odległa od tego o czym piszę powyżej, jest jednak bardzo istotna i w praktyce nastręcza wielu problemów dla prowadzących działalność gospodarczą. Sądzę również, iż w pewnym zakresie łączy się ona z tym, co napisałem powyżej.
Współcześnie Prawo polskie tylko w wyjątkowych wypadkach dopuszcza możliwość tzw. Samopomocy, czyli dochodzenie swoich praw na własna rękę bez udziału aparatu państwowego. Jeżeli zatem chcemy dochodzić swoich praw, jako wierzyciele musimy skorzystać z pomocy państwa, tj. aparatu sądowego, a po uzyskaniu wyroku wyegzekwować go poprzez komornika. Taka formuła w czasach współczesnych jest naturalnie elementem koniecznym i właściwym, jeżeli chcemy w ogóle mówić o kraju jako państwie prawa (inna kwestia czy Polska takim państwem jest?!). Jeżeli jednak nałożymy ją na konkretną sytuację praktyczną, to okaże się, iż założenia, jakkolwiek słuszne przegrywają z życiem. Tutaj można podać sztandarowy przykład ze stosunków pomiędzy wynajmującym a najemcą. Z chwilą, gdy stosunek najmu ustaje i dzieje się to zgodnie z postanowieniami umowy, najemca ma obowiązek opuścić wynajmowane przez siebie pomieszczenia. W sytuacji jednak, gdy najemca nie będzie . nazwijmy to delikatnie - uczciwym kontrahentem, wpadamy w dziwną sytuację. Obowiązek wydania lokalu musi być bowiem wyegzekwowany sądownie. Najemca spokojnie może dalej przebywać w wynajmowanym mu dotychczas lokalu i oczekiwać na wyrok sądu. To oczywiście nie byłoby same w sobie problemem, gdyby orzeczenia takie zapadały szybko (ostrożnie i optymistycznie szacując w ciągu kilku miesięcy). Niestety, w sytuacji niewydolności polskiego wymiaru sprawiedliwości, trzeba zakładać, iż sprawy takie mogą toczyć się latami. Stąd też pomimo zakończenia umowy najmu, najemca może nadal przebywać w lokalu i czerpać z tego korzyści, pozbawiając tym samym wpływów wynajmującego. Właściciel obiektu nie może wykonywać swoich uprawnień wynikających ze prawa własności (w kapitalizmie uważanego przecież za święte).
Te dwie wskazane sprawy, choć pozornie od siebie odległe, moim zdaniem łączą się ze sobą. Konstrukcja właściwie funkcjonującego państwa wygląda bowiem tak, iż płacenie podatków służyć wypełnianiu przez państwo swoich funkcji. Państwo poprzez redystrybucję podatków musi zapewnić podatnikom . swoim obywatelom ochronę swoich dóbr, także ochronę sądową, w sytuacji, gdy dobro obywatela jest naruszane. Przedsiębiorca, jak każdy obywatel ma pełne prawo oczekiwać, iż jego prawa będą chronione przez sprawnie funkcjonujący wymiar sprawiedliwości. Pomimo rozrostu aparatu związanego ze ściąganiem podatków, nie widać rezultatów w tych wymiarach, za które państwo odpowiada (ochrona zdrowia jest jeszcze bardziej jaskrawym przykładem niż wymiar sprawiedliwości). Taka sytuacja nie tyle, że budzi sprzeciw ale przeczy w ogóle idei egzystowania obywatela, przedsiębiorcy w państwie, jeżeli nie potrafi ONO wypełniać właściwie swoich funkcji.
Andrzej Czernomord, Wiceprezydent PIPH
|