
| TRADYCJE DAWNEJ POLSKIEJ SAMORZĄDNOŚCI
Rozmowa z Andrzejem Piskozubem
Panie Profesorze, gdzie powinniśmy szukać naszych tradycji samorządności?
W roku 1920 Feliks Koneczny wydał pracę pod tytułem "Polskie Logos a Ethos". Podkreśla w niej, że Rzeczpospolita Jagiellonów przodowała w trzech dziedzinach: wolności, samorządności i unii. Fenomen Unii Lubelskiej, bezkrwawego scalenia Polski Jagiellonów do tej pory studiują przede wszystkim Niemcy. Wolność i samorząd Koneczny potraktował jako wartości występujące łącznie. Patrząc na mapę Europy, od Anglii do Rosji, im dalej na wschód tym mniej samorządu - Anglia była krajem typowo liberalnym, Francja krajem silnie scentralizowanym, Niemcy były wtedy państwem koszarowym, nie wspominając już o Rosji despotycznej podobnie jak sułtanat. Dawna Rzeczpospolita była wybitnie samorządowa, biurokracje zakorzeniły
u nas dopiero państwa zaborcze. Feliks Koneczny podkreślał, że odrodzona Polska tak długo nie odzyska swojej tożsamości, dopóki nie wytnie biurokracji jak pasożyta. Druga Rzeczpospolita nie umiała odbudować samorządności. Eugeniusz Kwiatkowski, jako delegat rządu ds. Wybrzeża w 1945 roku w jednym z przemówień przyznał, że w okresie międzywojennym stłamszono samorząd. Dopiero teraz, pierwszy raz mamy możliwość odbudowy samorządnej Rzeczpospolitej. Nie powinniśmy się jednak bezkrytycznie zapatrywać ani na wzorce II RP, ani na wzorce zachodnioeuropejskie. Niestety, wciąż jeszcze w naszym kraju pokutują obawy przed wymknięciem się silnego samorządu spod kontroli. Dlaczego region pomorski nie mógłby bezpośrednio współpracować np. z Bawarią bez warszawskiego pośrednictwa? Przypomina to nieco poprzedni system, w którym wszystko musiało przechodzić przez centralę, czyli Moskwę.
Można w takim razie powiedzieć, że my Polacy, nie musimy mieć kompleksów wobec Europy na tle tradycji samorządowych?
Oczywiście, że nie. Musimy jednak odbudować samorząd do końca. Rząd w znacznym stopniu ograniczył samorządność, przeprowadzony podział administracyjny też pozostawił wiele do życzenia. Dobrze, że powołano powiaty, które mają przecież sześciowiekową tradycję, Polska musi wejść przygotowana do Europy regionów. Jeżeli natomiast chcielibyśmy szukać tam jakiś wzorców, to najlepszym przykładem mogą landy niemieckie.
Panie Profesorze, jak na tym tle wygląda tradycja samorządu gospodarczego? Czy można zaryzykować stwierdzenie, że w miastach samorząd gospodarczy był pierwotny w stosunku do lokalnego? Przecież
dawni rajcy miejscy to byli po prostu kupcy.
W dawnej Rzeczpospolitej najlepiej rozwinięte były miasta Prus Królewskich, czyli Pomorza Gdańskiego. Mówiło się, że Toruń jest piękny, Elbląg - mocny a Gdańsk - bogaty. Sam Gdańsk był miastem politycznie niezależnym, a jego potęgą był samorząd gospodarczy, bo rzeczywiście tak można nazwać ówczesny patrycjat, który tworzył chociażby politykę morską, czuwał nad bezpieczeństwem i niezależnością miasta. Ważne jest, żebyśmy od nowa uczyli się dawnych tradycji, które zostały przerwane i nie bali się państwa obywatelskiego, samorządnego, również samorządnego gospodarczo.
Niestety biurokraci, szczególnie warszawscy, mają odmienne zdanie. Biurokracja ma tendencje do rozszerzania się. Niebezpieczeństwo powstaje wówczas, gdy mnożą się urzędnicy etatowi. Ten model został nam zaszczepiony przez państwa zaborcze, wówczas szlachcic stopniowo stawał się urzędnikiem. Tymczasem urząd powinien pochodzić z wyboru.
Wzorce zachodnioeuropejskie w tym wypadku również nie są specjalnie kuszące.
Unia Europejska, w odniesieniu do samorządu, jest dla nas "dniem wczorajszym". Jest to wzorzec do rozsądnego naśladowania. Mechaniczne przenoszenie wzorców byłoby błędem. My również możemy pokazać nasze dawne wzorce, wzorce samorządności. Jeżeli dążymy do Unii regionów, Polska musi wejść do niej jako równorzędny partner dla regionów, zawsze pamiętający o swej polskiej tradycji i modelu silnej samorządności.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Łukasz Kozaczek |