KURIER 7 - 8 2000

TRADYCJE DAWNEJ POLSKIEJ SAMORZĄDNOŚCI
Rozmowa z Andrzejem Piskozubem

Panie  Profesorze,  gdzie  powinniśmy  szukać  naszych  tradycji  samorządności?
W  roku  1920  Feliks  Koneczny  wydał  pracę  pod  tytułem  "Polskie  Logos  a  Ethos".  Podkreśla  w  niej,  że  Rzeczpospolita  Jagiellonów  przodowała  w  trzech  dziedzinach:  wolności,  samorządności  i  unii.  Fenomen  Unii  Lubelskiej,  bezkrwawego  scalenia  Polski  Jagiellonów  do  tej  pory  studiują  przede  wszystkim  Niemcy.  Wolność  i  samorząd  Koneczny  potraktował  jako  wartości  występujące  łącznie.  Patrząc  na  mapę  Europy,  od  Anglii  do  Rosji,  im  dalej  na  wschód  tym  mniej  samorządu  -  Anglia  była  krajem  typowo  liberalnym,  Francja  krajem  silnie  scentralizowanym,  Niemcy  były  wtedy  państwem  koszarowym,  nie  wspominając  już  o  Rosji  despotycznej  podobnie  jak  sułtanat.  Dawna  Rzeczpospolita  była  wybitnie  samorządowa,  biurokracje  zakorzeniły
u  nas  dopiero  państwa  zaborcze.  Feliks  Koneczny  podkreślał,  że  odrodzona  Polska  tak  długo  nie  odzyska  swojej  tożsamości,  dopóki  nie  wytnie  biurokracji  jak  pasożyta.  Druga  Rzeczpospolita  nie  umiała  odbudować  samorządności.  Eugeniusz  Kwiatkowski,  jako  delegat  rządu  ds.  Wybrzeża  w  1945  roku  w  jednym  z  przemówień  przyznał,  że  w  okresie  międzywojennym  stłamszono  samorząd.  Dopiero  teraz,  pierwszy  raz  mamy  możliwość  odbudowy  samorządnej  Rzeczpospolitej.  Nie  powinniśmy  się  jednak  bezkrytycznie  zapatrywać  ani  na  wzorce  II  RP,  ani  na  wzorce  zachodnioeuropejskie.  Niestety,  wciąż  jeszcze  w  naszym  kraju  pokutują  obawy  przed  wymknięciem  się  silnego  samorządu  spod  kontroli.  Dlaczego  region  pomorski  nie  mógłby  bezpośrednio  współpracować  np.  z  Bawarią  bez  warszawskiego  pośrednictwa?  Przypomina  to  nieco  poprzedni  system,  w  którym  wszystko  musiało  przechodzić  przez  centralę,  czyli  Moskwę.
Można  w  takim  razie  powiedzieć,  że  my  Polacy,  nie  musimy  mieć  kompleksów  wobec  Europy  na  tle  tradycji  samorządowych?
Oczywiście,  że  nie.  Musimy  jednak  odbudować  samorząd  do  końca.  Rząd  w  znacznym  stopniu  ograniczył  samorządność,  przeprowadzony  podział  administracyjny  też  pozostawił  wiele  do  życzenia.  Dobrze,  że  powołano  powiaty,  które  mają  przecież  sześciowiekową  tradycję,  Polska  musi  wejść  przygotowana  do  Europy  regionów.  Jeżeli  natomiast  chcielibyśmy  szukać  tam  jakiś  wzorców,  to  najlepszym  przykładem  mogą  landy  niemieckie.
Panie  Profesorze,  jak  na  tym  tle  wygląda  tradycja  samorządu  gospodarczego?  Czy  można  zaryzykować  stwierdzenie,  że  w  miastach  samorząd  gospodarczy  był  pierwotny  w  stosunku  do  lokalnego?  Przecież
dawni  rajcy  miejscy  to  byli  po  prostu  kupcy.
W  dawnej  Rzeczpospolitej  najlepiej  rozwinięte  były  miasta  Prus  Królewskich,  czyli  Pomorza  Gdańskiego.  Mówiło  się,  że  Toruń  jest  piękny,  Elbląg  -  mocny  a  Gdańsk  -  bogaty.  Sam  Gdańsk  był  miastem  politycznie  niezależnym,  a  jego  potęgą  był  samorząd  gospodarczy,  bo  rzeczywiście  tak  można  nazwać  ówczesny  patrycjat,  który  tworzył  chociażby  politykę  morską,  czuwał  nad  bezpieczeństwem  i  niezależnością  miasta.  Ważne  jest,  żebyśmy  od  nowa  uczyli  się  dawnych  tradycji,  które  zostały  przerwane  i  nie  bali  się  państwa  obywatelskiego,  samorządnego,  również  samorządnego  gospodarczo.
Niestety  biurokraci,  szczególnie  warszawscy,  mają  odmienne  zdanie.  Biurokracja  ma  tendencje  do  rozszerzania  się.  Niebezpieczeństwo  powstaje  wówczas,  gdy  mnożą  się  urzędnicy  etatowi.  Ten  model  został  nam  zaszczepiony  przez  państwa  zaborcze,  wówczas  szlachcic  stopniowo  stawał  się  urzędnikiem.  Tymczasem  urząd  powinien  pochodzić  z  wyboru.
Wzorce  zachodnioeuropejskie  w  tym  wypadku  również  nie  są  specjalnie  kuszące.
Unia  Europejska,  w  odniesieniu  do  samorządu,  jest  dla  nas  "dniem  wczorajszym".  Jest  to  wzorzec  do  rozsądnego  naśladowania.  Mechaniczne  przenoszenie  wzorców  byłoby  błędem.  My  również  możemy  pokazać  nasze  dawne  wzorce,  wzorce  samorządności.  Jeżeli  dążymy  do  Unii  regionów,  Polska  musi  wejść  do  niej  jako  równorzędny  partner  dla  regionów,  zawsze  pamiętający  o  swej  polskiej  tradycji  i  modelu  silnej  samorządności.
Dziękuję  za  rozmowę.
Rozmawiał Łukasz Kozaczek
wstecz  | do góry  | skomentuj artykuł  | spis artykułów  | spis numerów  | reklama  | strona główna PIPH  | drukuj  | administrator