
| SKUTECZNIE LOBBOWAC MSR.
Rozmowa z Jerzym Budnikiem, posłem na Sejm RP
- Czy mógłby Pan przedstawić się czytelnikom "Kuriera"?
- Proszę bardzo. Mam 48 lat. Pochodzę z rodziny o tradycjach rzemieślniczych. Od urodzenia jestem mieszkańcem Wejherowa. W latach 1990-98 bytem prezydentem tego miasta. Przed objęciem funkcji krótko sam prowadziłem zakład stolarski. Jestem absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Jestem żonaty, mam 3 dzieci - uczniów wejherowskiego LO, żona jest lekarzem - pneumologiem. Obecnie jestem posłem zawodowym, członkiem Komisji Małych i Średnich Przedsiębiorstw oraz Komisji Kultury Fizycznej i Turystyki, a także radnym Sejmiku Województwa Pomorskiego - członkiem Komisji Polityki Gospodarczej i Komisji Rozwoju i Polityki Przestrzennej. Wszystkich organizacji, do których należę, nie będę - ze zrozumiałych względów .- tu wymieniał. Dodam tylko, że należę do Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego.
- Co sądzi Pan na temat sytuacji małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce?
- Nie ma prostej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Sytuacji MSP nie można rozpatrywać w oderwaniu od ogólnej sytuacji gospodarczej kraju, a ta jest trudna do zdefiniowania. Wskaźniki makroekonomiczne co prawda nie są złe i to raczej podkreślają eksperci Banku Światowego i wielu renomowanych instytucji międzynarodowych wskazując - nie bez racji - że polska gospodarka jest najbardziej odporna na różne wstrząsy zewnętrzne z wszystkich gospodarek państw, które wyszły z socjalizmu. Z drugiej strony, i to jest też prawdziwe stwierdzenie, mamy od pewnego czasu do czynienia z osłabieniem tempa wzrostu gospodarczego, co nie może nie odbić się na kondycji ekonomicznej MSP. Zdaję sobie sprawę z tego, że kondycja wielu z nich jest nie najlepsza, a - co za tym idzie - ich przyszłość jest niepewna.
- Jakie zmiany legislacyjne należałoby, zdaniem Pana, wprowadzić, aby pomóc w rozwoju MSP?
- Wiele rzeczy jest do zrobienia w sferze legislacji - chociażby zmiana systemu podatkowego. Przedsiębiorcy, zresztą słusznie, zarzucają mu zbytni fiskalizm, nadmierne skomplikowanie, niejasność przepisów podatkowych
i jego niestabilność. Zmiany, które proponuje rząd, idą w kierunku stopniowego (bo jednym cięciem z dnia na dzień tego zrobić się nie da) wyeliminowania wszystkich uciążliwości obecnego systemu podatkowego. Szczególnie ważna dla przedsiębiorców jest propozycja obniżenia już od 1 stycznia 2000 roku stawki podatku dochodowego od osób prawnych do 30%, a docelowo w 2004 do poziomu 22%. Poprawić także trzeba Kodeks Pracy. Przedsiębiorcy nie bez racji podkreślają, że zachwiana została i to zdecydowanie, równowaga praw pracodawcy i pracownika na korzyść tego ostatniego, a wiele przepisów nie przystaje do obecnej rzeczywistości. Zatrzymałem się na podatkach i prawie pracy, bo tu jest najwięcej do zrobienia i teoretycznie można to zrobić najszybciej i -co ważne - ponad podziałami politycznymi. Zresztą polityki w gospodarce powinno być jak najmniej, chociaż zupełnie tych dwóch sfer oddzielić się pewnie nigdy nie uda (nie udaje się tego zrobić nawet w trwalszych i bardziej okrzepłych niż nasza demokracjach). W sprawie żywo interesującej środowisko przedsiębiorców - nowej ustawy o samorządzie gospodarczym, też dobrze byłoby porozumieć się ponad podziałami. Byłaby ona wtedy trwała i stabilna, a właśnie o to przedsiębiorcom chodzi.
- Nad czym obecnie pracuje Sejmowa Komisja ds. MSP?
- Muszę przyznać, że Komisja pracuje bardzo intensywnie. Niedawno skończyła prace nad od dawna oczekiwaną ustawą
- prawo działalności gospodarczej. To bardzo ważna ustawa, zastępująca tę z czasów rządu Rakowskiego. Jednym z jej najważniejszych wyróżników jest odejście od nielubianych przez przedsiębiorców, bo uznaniowych koncesji, które poza nielicznymi już teraz wypadkami zastąpione zostaną prostymi i łatwiejszymi do uzyskania zezwoleniami. W tej chwili trwają w Komisji (wspólnie z dwiema innymi Komisjami) prace nad inną, bardzo ważną ustawą- prawo własności przemysłowej, która reguluje m.in. sprawę znaków towarowych, praw wynalazców i racjonalizotorów, patentów itd., itd.
- Jakie korzyści i jakie zagrożenia dla MSP niesie ze sobą przystąpienie Polski do Unii Europejskiej?
- Ja wolę akcentować korzyści, chociaż o potencjalnych zagrożeniach też nie wolno milczeć, chociażby po to, by je zawczasu wyeliminować. Wracając do korzyści, to trzeba zwrócić uwagę na ułatwiony dostęp do nowoczesnych technologii, a przede wszystkim do europejskich rynków zbytu. Brak chłonnego, stabilnego rynku zbytu, to przecież jedna z najważniejszych dziś barier rozwojowych polskiej gospodarki. Gdy dyskutuję o zagrożeniach, to słyszę najczęściej obawy o wyparcie z naszego rynku polskich przedsiębiorców przez zagraniczne firmy. Tak jednak nie musi być, jeżeli polscy przedsiębiorcy odpowiednio wcześniej przygotują się na spotkanie z zagraniczną konkurencją.
- Co powinni zrobić w okresie przed-akcesyjnym polscy przedsiębiorcy, aby wspomnianych zagrożeń uniknąć?
- Powinni przede wszystkim doskonalić kwalifikacje, podnieść jakość i obniżyć koszty. Oczywiście to się tak dobrze mówi, ale innego wyjścia nie ma. Koszty to nie tylko większa wydajność, nowoczesne technologie, lepsza organizacja
- to zależy od samych przedsiębiorców, ale także mniejsze obciążenia podatkowe, ZUS-owskie, tańsze prorozwojowe kredyty, korzystniejszy system gwarancji i odpisów amortyzacyjnych, skuteczniejsza promocja rodzimej przedsiębiorczości. To z kolei zależy już od państwa -rządu, parlamentu, ale też w coraz większym stopniu od administracji samorządowej wszystkich szczebli.
- Co Pan osobiście chciałby zrobić jako poseł, aby zrealizować postulaty, o których Pan wspomniał?
- Skuteczniej niż dotychczas lobbować w Sejmie na rzecz MSP. Cały czas pamiętam, że rekomendację w wyborach do Sejmu otrzymałem m.in. od Izby Rzemieślniczej, lokalnych cechów i środowisk przedsiębiorców z regionu Kaszub. To mnie zobowiązuje do tego, by w Sejmie być reprezentantem ich spraw i interesów. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że sejmowa Komisja MSP nie jest reprezentatywna dla całego Sejmu. Nie chodzi mi o parytety polityczne, te są w niej zachowane. W tej Komisji zdecydowaną przewagę mają posłowie wywodzący się ze środowisk gospodarczych i będący z nimi w stałym kontakcie. To sprawia, że bez względu na opcję polityczną rozumieją oni doskonale oczekiwania tych środowisk i je w Komisji popierają. Ale w Sejmie są rozmaite grupy interesu. Nie jest tajemnicą, że w AWS i SLD jest silne lobby związkowe. Z posłami, którzy taką wrażliwość związkową reprezentują, trzeba znaleźć mądry kompromis, np. w sprawie zmian w Kodeksie Pracy. Walka, przekrzykiwanie się nic nie da. Jeżeli przepisy są nieżyciowe, jeżeli nakładają na pracodawcę zbyt duże obowiązki i ciężary, to on nie będzie rozwijał swojej działalności, odwrotnie, będzie ją ograniczał. Czy skutkiem tego nie będzie poszerzanie się tzw. szarej strefy? Czy w wyniku tego nie wzrośnie bezrobocie? To kto w końcu więcej na tym straci? Pracownicy czy pracodawcy?
- Jak ocenia Pan projekt Ministerstwa Gospodarki dotyczący polityki rządu wobec MSP?
- To już nie projekt, a oficjalny dokument rządu. Oceniam go dobrze. To miara tego, co leży w finansowych możliwościach naszego państwa. Wiem, że dość życzliwie przyjęli ten dokument sami przedsiębiorcy. Problem w tym, by znalazły się środki w budżecie państwa na jego realizację. Jeśli nie, to zostanie on zbiorem pobożnych życzeń, martwym dokumentem, jakich wiele w poprzednich latach powstało. Oczywiście nie wszystkie propozycje rządu leżą w sferze finansów. Nic nie kosztuje szybkie i radykalne odbiurokratyzowanie gospodarki. O to, by sięgało ono bardzo głęboko, powinni zawalczyć także sami przedsiębiorcy. Uważam, że Izby, które w końcu reprezentują przedsiębiorców, powinny na bieżąco monitorować realizację rządowego programu a tam, gdzie trzeba, żądać jego modyfikacji.
- Dziękuję za rozmowę.
|