KURIER 1 - 2 2005
Narodowy Plan wydatkowania unijnej kasy
Pomorską prowincję zaszczycił Premier naszej "Republiki Bananowej" Pan Jerzy Hausner

            Pomorską  prowincję  zaszczycił  Premier  naszej  "Republiki  Bananowej"  Pan  Jerzy  Hausner  .  Sala  Wety  w  gdańskim    Ratuszu  była  pełna  po  brzegi  żądnymi    wiedzy  politykami,  przedstawicielami  samorządów  i  działaczy  gospodarczych.  Przy    wejściu  na  salę  rozdawano  dokument  z  załącznikiem  pod  nazwą:  Narodowy  Plan  Rozwoju  2007-2013.  Jak  poinformowano,  celem  spotkania  było  zapoczątkowanie  konsultacji  nad  Narodowym  Planem  Rozwoju  Polski  oraz  konsultacje  do  tegoż  planu.  Ja  natomiast,    w  moim  wystąpieniu,  starałem  udowodnić,  że  takowy  plany  w  ogóle  nie  istnieje..
            Nie  warto  komentować  wystąpienia  Premiera  Hausnera.    Fakt,  iż  przysłowiowy  "ład  i  skład"  posiadała  jego  mowa.  Umknęła  jednak  treść  i  jakiekolwiek  przesłanie.  To  zadziwiające,  jak  media  potrafią  wykreować  wizerunek  polityka  sprawnego,  zaangażowanego,  brylującego  na  mównicach.  A  prawda  jest  taka  sama  jak  zawsze  w  polityce 
15-  lecia  transformacji,  gdzie,  niestety,  przeważa      tzw.  selekcja  negatywna    i  politykierstwo.  A  może  należy  podziwiać  zaufanie  Premiera  do  ludu,  że  lud  taki  rozumny,  wręcz  obdarowany  nagłą  iluminacją,  bo  materiały  rozdane  na  chwilę  przed  spotkaniem  dzielnie  przeczyta  i  percepcyjnie  skonsumuje.  I  to  w    taki  sposób,  aby  można  było  wyrazić  swój  pogląd  na  tak  kluczowy  dla  Polski  dokument.  Niestety,  przy  najszczerszych  staraniach  nie  można  zrozumieć,  o  co  chodzi  urzędniczym  "twórcom"  w  rzeczonym  dokumencie.  Przede 
wszystkim  nie  można    znaleźć  wizji  Polski  ,  co  powinno  stanowić  podstawę    do    jakiegokolwiek  planowania.  Oczywiście  niewielkie  grono  zapewne  wybrańców  losu  otrzymało  materiały  wcześniej,    co  rychło  wynikło  w  trakcie  spotkania,  gdyż  ich  wystąpienia,  choć  nieliczne,  były  rzeczowe  i  zabarwione  elementami  konstruktywnej  krytyki..
I  tak  Marszałek  Województwa  Pomorskiego  krytycznie  odniósł  się  do  przedstawionego  dokumentu,    zwracając  uwagę  na  szereg  niejasnych  zapisów;  w  szczególności    pozorowanej  decentralizacji  decyzji  odnoszących  się  do  rozwoju  regionalnego.  Wszak  nikt  z  warszawskich  urzędników  nie  zapytał  Marszałków  Województw  o  regionalne  koncepcje  rozwoju!
            Nie  jest  to  zatem  dokument,  ale  urzędniczy  gniot,  który  mógłby  się  z  powodzeniem  zwać:  Narodowy  Plan  Wydatkowania  Unijnej  Kasy  .  Powtórzę  zatem  raz  jeszcze:  bez  wizji  Polski  tworzonej  na  podstawie  wizji  rozwoju  regionów    nie  można  mówić  o  Narodowym  Planie  Rozwoju.  Z  tego  dokumentu  wynika,  że  budżet  państwa 
służy  trzymającym  władzę,  a  nie  rozwojowi  społecznemu  i  regionalnemu  .  Jak  można  mówić  o  decentralizacji  bez  reformy  finansów  publicznych?  Jeśli  otrzymamy  propozycję  reformy  finansów  publicznych,  to  wówczas  jesteśmy  w  stanie  ocenić,    czy  środki  z    budżetu  państwa  przekazano  do  regionów,    czy  też  dalej  realizowane  będzie  przez  trzymających  władzę    centralne  rozdzielnictwo,  co  jest  przecież    oszukiwaniem  społeczeństwa  i  Unii  Europejskiej  .
Jak  można  mówić  o  społeczeństwie  opartym  na  wiedzy,  innowacyjności,  rozwoju  przedsiębiorczości  i  tworzeniu  miejsc  pracy  bez  reformy  podatków  ?
            Śmiem  twierdzić,  iż  żyjemy  w  państwie  terroryzmu  fiskalnego.  Tutaj  wszak  niszczy  się  małe  i  średnie  firmy,  które  nie  są  w  stanie  płacić  tak  wysokich  podatków.    Tutaj  właśnie  tworzy  się  eldorado  dla  kapitałów  spekulacyjnych    i  rośnie  w  siłę    Polska  Republika  Bananowa.    Nie  łudźmy  się,  że  powstaną  nowe  miejsca  pracy.  Także  bez  reformy  sądownictwa,  gdzie  obecnie  na  zwykła  "nakazówkę"  trzeba  czekać  3  lata,    nie  wyjdziemy  z  zacofania  cywilizacyjnego. 
Konieczna  jest  również  rewizja  agencji  i  funduszy  celowych,  których  to  istnienie  wręcz    gwarantuje  omawiany  dokument.  A  przecież  te  organizacje  niczym  odkurzacze  wchłaniają  publiczne  pieniądze.  Posłużę  się  przykładem.  Otóż  Polska  Agencja  Rozwoju  Przedsiębiorczości  to  centralny  fundusz,  który  zawłaszczył  środki  europejskie  na  wspomaganie  rozwoju  przedsiębiorczości.  W  sierpniu    2004  roku,    gdy  posłowie  oddawali  się  kanikułom,    zalegalizowano  radosną  twórczość  tej  agencji  w  Ustawie  o  Swobodzie  Gospodarczej.  Założono  zatem  centralny  kaganiec  pod  pretekstem  koniecznego  dostosowania    przepisów  do  standardów  Unii  Europejskiej  .
            Na  przykład  Bank  Gospodarstwa  Krajowego  -  kolejny  centralny  "wspomagacz  i  utrwalacz  władzy"    bogatych,  żąda  od  drobnego    przedsiębiorcy  zabezpieczenia  udzielanego  kredytu  na  nieruchomości  -  przy  kwocie  kredytu  w  wysokości    30  000  złotych.  A    dzięki  takiej  Polskiej  Organizacji  Turystyki,  która  zasłynęła  z  próby  wprowadzenia  systemu  kartkowego  na  usługi  turystyczne  celem  ratowania  polskiego  przemysłu  turystycznego,  centralnie  "przelatuje  przez  komin"  kilkadziesiąt  milionów  złotych.  Takie  przykłady  by  można  mnożyć.
            Konieczna  wydaje  się  propozycja  nowego  ładu  społecznego  przy  aktywnym  udziale  przedsiębiorców.  Nie  chodzi  przy  tym  o  formę  niezgodnego  z  prawem  i  tradycją    europejską    lobbingu,  zawłaszczającego  obszary  należne  samorządności.  Należy  najrychlej    stworzyć  spójne  zapisy  w  konstytucji  -  w  obszarze  samorządnego  zarządzania  gospodarką  .
            Tworzenie  nowego  ładu  społecznego  i  gospodarczego  nie  może  odbywać  się  bez  korporacji  publicznych,  jakimi  powinny  być  izby  przemysłowo-handlowe,    a  tak  dzieje  się  w  Holandii,  Hiszpanii,  Włoszech,  Francji  i  Niemczech.
Przykładem  polskiej  karykatury  samorządności  gospodarczej  jest  Krajowa  Izba  Gospodarcza,  próbująca  odgórnie  zarządzać  biznesem  poprzez  kilkadziesiąt    "organizacji  lobbingowych".  Krajowa  Izba  Gospodarcza  od  wielu  lat    skutecznie  blokuje  rozwój  izb  przemysłowo-handlowych  na  poziomie  regionalnym.
            Rada  Biznesu,  nieformalne  ciało,  która  obecnie  opiniuje  istotne  decyzje  gospodarcze,  powinna  przyjąć    formułę  związku  przemysłowego  na  wzór  niemiecki,  bo  po  cóż  wymyślać  na  nowo  -  i  dalej  reprezentować  poglądy  wielkiego  kapitału.  Natomiast  reprezentację  małych  i  średnich  przedsiębiorstw  należy    pozostawić  izbom  rzemieślniczym  i    izbom  przemysłowo-handlowym.
            Oczywiście  ważną  rolę  w  Polsce  samorządowej  mają  do  odegrania  samorządy  zawodowe  -  tj.  związki  zawodowe  pracowników  i  pracodawców,  których  obszar  działania  też  jest  w  krajach  cywilizowanych  jednoznacznie  określony
Niby  wszystko  to  takie  proste,  a  jednak  niemożliwe  do  zrealizowania  w    republice  bananowej.
            Oto  konkluzja.  Wizji  Polski  w  Planie  Hausnera  2007-2013  nie  ma  i  mogę  z  przekonaniem  stwierdzić,  że  w  1921  roku  byliśmy  bliżej  Europy  niż  obecnie.  W  Konstytucji  Majowej  znajdujemy  następujące  zapisy:
"Rzeczypospolita  Polska  ,opierając  swój  ustrój  na  zasadzie  szerokiego  samorządu  terytorialnego  ,przekaże  przedstawicielstwom  samorządu  właściwy  zakres  ustawodawstwa."
Artykuł  68  konstytucji:
"Obok  samorządu  terytorialnego  osobną  ustawą  powoła  się  samorząd  gospodarczy  dla  poszczególnych  działów  życia  gospodarczego  ,gospodarczego  mianowicie:
izby  rolnicze,  handlowe,  przemysłowe,  rzemieślnicze,  pracy  najemnej  i  inne,  połączone  w  Naczelną  Izbę  Gospodarczą  Rzeczypospolitej,  których  współpracę  z  władzami  państwowymi  w  kierowaniu  życiem  gospodarczym  i  w  zakresie  zamierzeń  ustawodawczych  określą  ustawy."
Artykuł  66  konstytucji  majowej:
(...)  "  w  organizacji  administracji  państwowej  przeprowadzona  będzie  zasada  dekoncentracji..."
W  imieniu  prześladowanej  przez  skorumpowane  kliki  organizacji  samorządu  gospodarczego  Pomorskiej  Izby  Przemysłowo-Handlowej  apeluję  do  polityków  o  wspólne  budowanie  wizji  Polski    -  zdecentralizowanej  i  samorządnej,  w  której  politykę  gospodarczą    będą  tworzyły  samorządy  gospodarcze,  a  nie  politycy.
Prezes Jerzy Kowalski, Zarząd PIPH
wstecz  | do góry  | skomentuj artykuł  | spis artykułów  | spis numerów  | reklama  | strona główna PIPH  | drukuj  | administrator